1. data:
    piątek, 26 Luty 2010

    Konkurs rozstrzygnięty!

    Dziękujemy wszystkim Uczestnikom za udział w konkursie „Moja Historia” oraz przesłanie ciekawych i bardzo poruszających historii.

    Nagrodę główną otrzymała „Moja historia” autorstwa M.M., która spełniła wszystkie warunki regulaminu konkursu. Komisja konkursowa postanowiła przyznać wyróżnienie pracy „Moja historia: „Szczęście też chodzi parami” autorstwa T.P., która spodobała się Czytelnikom.

    Zwycięzcom gratulujemy! Nagrody – aparaty fotograficzne prześlemy pocztą.

    Zapraszamy do współtworzenia bloga oraz dzielenia się swoimi przemyśleniami, także poza konkursem.

    Serdecznie pozdrawiamy wszystkich Uczestników i Czytelników.

  2. Dwa plus jedna

    data:
    wtorek, 2 Luty 2010

    1 marca 2009 r. od tego dnia Hania jest z nami. To wszystko, co było przed tym dniem jest  nieważne. Nieważne są wszystkie zabiegi, diagnozy, wylane łzy.

    Nasza droga nie była jakaś szczególnie trudna w kontekście innych par, które zmagają się z problemem  niepłodności.

    Pierwsze porady w stylu – “musicie się odstresować i nie myśleć o tym” doprowadzały mnie do szału. Nie mieliśmy chyba na początku również szczęścia do lekarzy, ponieważ żaden nie widział problemu, a i mój organizm w tym czasie postanowił się  buntować i wtedy, kiedy miałam mieć kolejne badanie nie zachowywał się tak jak powinien.

    Przeczytaj cały wpis »

  3. „Wstyd” ojca

    data:
    czwartek, 28 Styczeń 2010

    Jestem ojcem dwojga dzieci,  6-letniego Patryka, poczętego metodą in vitro i  4-letniej Poli, również poczętej metoda in vitro z „mrozaków”. Zatem mogę mówić z własnego doświadczenia o tym problemie. Uważam, że bardzo dużo mówimy o kobietach, natomiast mało o mężczyznach, których też ten problem i wszystko, co się wokół niego dzieje dotyczy. Przecież jest to problem dwojga ludzi, którzy postanowili założyć rodzinę i mieć dzieci.

    Przeczytaj cały wpis »

  4. Moja historia …

    data:
    czwartek, 14 Styczeń 2010

    Jestem Ewa, osierocona mama Majeczki.

    Nasza walka z przykrą rzeczywistością zaczęła się zaraz po ślubie, tzn. w kwietniu 2004 r.. Nasze plany życiowe wyglądały jak scenariusz fabularnego filmu z happy endem. Mieszkanko (mała kawalerka), ciąża zaraz w pierwszym cyklu po ślubie, by dzidziuś urodził się w lutym, jak cała rodzina męża.

    A tu nic się nie realizuje, ciąży ani śladu, ani widu. Mieszkanie nadal z rodzicami, mąż 90 km dalej, bo miałam zaraz iść na L4 i wyprowadzić się w strony męża do naszego mieszkanka. I tak do końca roku 2004.

    Przeczytaj cały wpis »

  5. Nasza droga do Szczęścia

    data:
    czwartek, 14 Styczeń 2010

    Jesteśmy małżeństwem od 6 lat. Nasza historia rozpoczęła się jeszcze przed ślubem. Okazało się, że jestem w ciąży, ale niestety w 8 tygodniu dostałam silnego bólu i plamienia. Miejscowi lekarze stwierdzili, że poroniłam. Po długim leczeniu u ginekologa, zaszłam w ciążę po raz drugi. W 9 tygodniu w trakcie USG okazało się, że mam puste jajo płodowe, a na następną wizytę trzeba czekać ponad rok. A ja tak bardzo pragnęłam mieć dziecko.

    Przeczytaj cały wpis »

  6. 9/05/2009 AZOOSPERMIA!

    data:
    czwartek, 14 Styczeń 2010

    To był maj…i chciałoby się dośpiewać pachniała Saska Kępa, ale tym razem nie będziemy nucić piosenki. Ten majowy wieczór nie był ani piękny, ani przyjemny był jak listopad deszcz kapał z moich oczu, a na męża twarzy malował się smutek.

    Zaczęło się tak pięknie. 21 czerwca 2008 powiedzieliśmy sobie ‘tak’, był romantyczny ślub i piękne wesele, a potem plany w którym pokoju stanie drewniane łóżeczko. Oboje byliśmy pewni, ze to tylko kwestia czasu. Jesteśmy przecież młodzi, zdrowi, silni, ambitni i zahartowani w boju o swoje w tym brutalnym świecie. Damy radę! Wymarzona podróż poślubna na pewno zaowocuje ukochanym maleństwem.

    Przeczytaj cały wpis »

  7. NASZA HISTORIA WALKI O DZIECKO

    data:
    środa, 23 Grudzień 2009

    Poznaliśmy się ponad 10 lat temu. Najpierw nauka, praca, ślub. A dopiero potem dzieci. Lecz pierwsze 2 miesiące prób i nic. Pojechałam do lekarza, by sprawdził stan mojego zdrowia. Ogólnie wszystko dobrze. Ale kolejne 2 miesiące i nic. Lekarz dał mi skierowanie na badanie protaktyny i hormonów tarczycy. Wynik protaktyny wyszedł za duży. Hormon tarczycy dobrze. Monitoring owulacji też dobrze. To wychodzi, że  prolaktyna zaburza wszystko. Dostałam tabletki na zbicie prolaktyny. Później kontrola poziomu. I po miesiącu okazało się, że prolaktyna spadła poniżej normy. No to odstawienie tabletek. I starania dalsze. I nic. Przez 3 miesiące monitoring owulacji. Wszystko wskazywało, że jest dobrze. Lekarz zdecydował, że mój stan zdrowia jest ok. Może to mój mąż ma problem? Podał mi 2 adresy specjalistów, którzy zajmują się leczeniem niepłodności. Nie wybrałam żadnego z tych specjalistów, co mi lekarz podał. W Internecie poszukałam na własną rękę. I znalazłam Klinikę InviMed. Umówiłam się na pierwszą wizytę. Pojechaliśmy i mąż przebadał nasienie. Wszystko w porządku. Następnie dostałam skierowanie na przebadanie różnych hormonów. Zadziwiające wszystkie hormony w normie. Jedyne to, że antygen jajników wyszedł pozytywny. Diagnoza – jak najszybciej ciąża.

    Przeczytaj cały wpis »

  8. Moja historia: “Szczęście też chodzi parami”

    data:
    wtorek, 22 Grudzień 2009

    Na początku małżeństwa mieliśmy to upragnione dziecko, było ukochane, wypieszczone i kapryśne.
    Wszystko zmieniło bieg, kiedy żona spodziewała się drugiego dziecka. Oboje chcieliśmy tego dziecka i cieszyliśmy się każdym tygodniem ciąży. W drugim miesiącu żona poroniła … .

    Przeczytaj cały wpis »

  9. „Moja Historia”

    data:
    piątek, 4 Grudzień 2009

    Jesteśmy małżeństwem od 11 lat. Wiadomo, jak to młodzi po ślubie – ważne było dorobienie się czegoś, a dziecko kiedy będzie to będzie.

    Nigdy nie stosowaliśmy żadnych środków antykoncepcyjnych. Po 4 latach zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego dziecko jeszcze się nie pojawiło? Po wizycie u ginekologa dostaliśmy skierowanie na badania nasienia męża – niestety nie wyszły one zadowalająco. Po wizycie u poleconego docenta mąż się załamał i powiedział, że nie ma szans i on nie będzie się leczył, bo lekarz nie dał nadziei.         Długo trwało zanim doszedł psychicznie do siebie… Przeczytaj cały wpis »

  10. NASZA HISTORIA

    data:
    piątek, 27 Listopad 2009

    Młodzi, zakochani, zwariowani… Pełni życia i szalonych pomysłów… Jednym z nich było mieć dziecko jeszcze przed ślubem. Gdy zaczęliśmy starania o dziecko w lutym 2007 r., zdawało nam się, że jest to proste, banalne – przecież wszyscy mają. Takie było nasze myślenie. Niestety to tylko pozory i początek długiej i ciężkiej drogi o dziecko… Gdy przez pierwsze dwa miesiące nie udawało się, nie martwiliśmy się tym, przecież jesteśmy młodzi. I tak minął rok. W tym czasie dużo się wydarzyło w naszym  życiu, wzięliśmy ślub, zaczęły się wizyty u ginekologa, pytania ”DLACZEGO?” Lecz słyszeliśmy tylko odpowiedź ”JESTEŚCIE MŁODZI, MACIE CZAS”. I tak minęło kolejne 8 miesięcy na tłumaczeniach, że do tego potrzeba czasu, spokoju i nie mamy chcieć, bo jak się chce to nie można. Tylko jak przestać chcieć z dnia na dzień?

    Przeczytaj cały wpis »

  • Konkurs rozstrzygnięty!

    pen Dziękujemy wszystkim Uczestnikom za udział w konkursie „Moja Historia” oraz przesłanie ciekawych i bardzo poruszających historii.

    Nagrodę główną otrzymała „Moja historia” autorstwa M.M., która spełniła wszystkie warunki regulaminu konkursu. Komisja konkursowa postanowiła przyznać wyróżnienie pracy „Moja historia: „Szczęście też chodzi parami” autorstwa T.P., która spodobała się Czytelnikom.

    Zwycięzcom gratulujemy! Nagrody - aparaty fotograficzne prześlemy pocztą.

    Zapraszamy do współtworzenia bloga oraz dzielenia się swoimi przemyśleniami, także poza konkursem. Serdecznie pozdrawiamy wszystkich Uczestników i Czytelników.

  • Archiwum

    1. Luty 2010
    2. Styczeń 2010
    3. Grudzień 2009
    4. Listopad 2009
    5. Sierpień 2009
    6. Lipiec 2009
  • Linki