1. „Wstyd” ojca

    data:
    czwartek, 28 Styczeń 2010

    Jestem ojcem dwojga dzieci,  6-letniego Patryka, poczętego metodą in vitro i  4-letniej Poli, również poczętej metoda in vitro z „mrozaków”. Zatem mogę mówić z własnego doświadczenia o tym problemie. Uważam, że bardzo dużo mówimy o kobietach, natomiast mało o mężczyznach, których też ten problem i wszystko, co się wokół niego dzieje dotyczy. Przecież jest to problem dwojga ludzi, którzy postanowili założyć rodzinę i mieć dzieci.

    Przeczytaj cały wpis i skomentuj »

  2. Moja historia …

    data:
    czwartek, 14 Styczeń 2010

    Jestem Ewa, osierocona mama Majeczki.

    Nasza walka z przykrą rzeczywistością zaczęła się zaraz po ślubie, tzn. w kwietniu 2004 r.. Nasze plany życiowe wyglądały jak scenariusz fabularnego filmu z happy endem. Mieszkanko (mała kawalerka), ciąża zaraz w pierwszym cyklu po ślubie, by dzidziuś urodził się w lutym, jak cała rodzina męża.

    A tu nic się nie realizuje, ciąży ani śladu, ani widu. Mieszkanie nadal z rodzicami, mąż 90 km dalej, bo miałam zaraz iść na L4 i wyprowadzić się w strony męża do naszego mieszkanka. I tak do końca roku 2004.

    Przeczytaj cały wpis i skomentuj »

  3. Nasza droga do Szczęścia

    data:
    czwartek, 14 Styczeń 2010

    Jesteśmy małżeństwem od 6 lat. Nasza historia rozpoczęła się jeszcze przed ślubem. Okazało się, że jestem w ciąży, ale niestety w 8 tygodniu dostałam silnego bólu i plamienia. Miejscowi lekarze stwierdzili, że poroniłam. Po długim leczeniu u ginekologa, zaszłam w ciążę po raz drugi. W 9 tygodniu w trakcie USG okazało się, że mam puste jajo płodowe, a na następną wizytę trzeba czekać ponad rok. A ja tak bardzo pragnęłam mieć dziecko.

    Przeczytaj cały wpis i skomentuj »

  4. 9/05/2009 AZOOSPERMIA!

    data:
    czwartek, 14 Styczeń 2010

    To był maj…i chciałoby się dośpiewać pachniała Saska Kępa, ale tym razem nie będziemy nucić piosenki. Ten majowy wieczór nie był ani piękny, ani przyjemny był jak listopad deszcz kapał z moich oczu, a na męża twarzy malował się smutek.

    Zaczęło się tak pięknie. 21 czerwca 2008 powiedzieliśmy sobie ‘tak’, był romantyczny ślub i piękne wesele, a potem plany w którym pokoju stanie drewniane łóżeczko. Oboje byliśmy pewni, ze to tylko kwestia czasu. Jesteśmy przecież młodzi, zdrowi, silni, ambitni i zahartowani w boju o swoje w tym brutalnym świecie. Damy radę! Wymarzona podróż poślubna na pewno zaowocuje ukochanym maleństwem.

    Przeczytaj cały wpis i skomentuj »