Jestem ojcem dwojga dzieci, 6-letniego Patryka, poczętego metodą in vitro i 4-letniej Poli, również poczętej metoda in vitro z „mrozaków”. Zatem mogę mówić z własnego doświadczenia o tym problemie. Uważam, że bardzo dużo mówimy o kobietach, natomiast mało o mężczyznach, których też ten problem i wszystko, co się wokół niego dzieje dotyczy. Przecież jest to problem dwojga ludzi, którzy postanowili założyć rodzinę i mieć dzieci.
-
-
Jestem Ewa, osierocona mama Majeczki.
Nasza walka z przykrą rzeczywistością zaczęła się zaraz po ślubie, tzn. w kwietniu 2004 r.. Nasze plany życiowe wyglądały jak scenariusz fabularnego filmu z happy endem. Mieszkanko (mała kawalerka), ciąża zaraz w pierwszym cyklu po ślubie, by dzidziuś urodził się w lutym, jak cała rodzina męża.
A tu nic się nie realizuje, ciąży ani śladu, ani widu. Mieszkanie nadal z rodzicami, mąż 90 km dalej, bo miałam zaraz iść na L4 i wyprowadzić się w strony męża do naszego mieszkanka. I tak do końca roku 2004.
-
Jesteśmy małżeństwem od 6 lat. Nasza historia rozpoczęła się jeszcze przed ślubem. Okazało się, że jestem w ciąży, ale niestety w 8 tygodniu dostałam silnego bólu i plamienia. Miejscowi lekarze stwierdzili, że poroniłam. Po długim leczeniu u ginekologa, zaszłam w ciążę po raz drugi. W 9 tygodniu w trakcie USG okazało się, że mam puste jajo płodowe, a na następną wizytę trzeba czekać ponad rok. A ja tak bardzo pragnęłam mieć dziecko.
-
To był maj…i chciałoby się dośpiewać pachniała Saska Kępa, ale tym razem nie będziemy nucić piosenki. Ten majowy wieczór nie był ani piękny, ani przyjemny był jak listopad deszcz kapał z moich oczu, a na męża twarzy malował się smutek.
Zaczęło się tak pięknie. 21 czerwca 2008 powiedzieliśmy sobie ‘tak’, był romantyczny ślub i piękne wesele, a potem plany w którym pokoju stanie drewniane łóżeczko. Oboje byliśmy pewni, ze to tylko kwestia czasu. Jesteśmy przecież młodzi, zdrowi, silni, ambitni i zahartowani w boju o swoje w tym brutalnym świecie. Damy radę! Wymarzona podróż poślubna na pewno zaowocuje ukochanym maleństwem.
Zapraszamy do aktywnego uczestnictwa w komentowaniu zamieszczanych materiałów i dzielenia się swoimi opiniami.
Jeśli macie jakiekolwiek pytania, sugestie, komentarze co do naszego wspólnego bloga, zachęcamy do pisania na adres e-mail: