1. Nasza droga do Szczęścia

    data:
    czwartek, 14 Styczeń 2010

    Jesteśmy małżeństwem od 6 lat. Nasza historia rozpoczęła się jeszcze przed ślubem. Okazało się, że jestem w ciąży, ale niestety w 8 tygodniu dostałam silnego bólu i plamienia. Miejscowi lekarze stwierdzili, że poroniłam. Po długim leczeniu u ginekologa, zaszłam w ciążę po raz drugi. W 9 tygodniu w trakcie USG okazało się, że mam puste jajo płodowe, a na następną wizytę trzeba czekać ponad rok. A ja tak bardzo pragnęłam mieć dziecko.

    Jakiś czas później moja siostra oglądała program o klinice INVIMED i spisała mi nr telefonu. Po namyśle z mężem zdecydowaliśmy się na leczenie w tej klinice. Na pierwsza wizytę do doktor Karwackiej jechaliśmy bardzo zdenerwowani, ale niepotrzebnie, ponieważ atmosfera była bardzo przyjemna. Pani doktor wszystko nam objaśniła. Później kolejne wizyty, badania. W trakcie badania drożności jajowodów, okazało się, że pierwsza ciąża nie była poroniona, ale pozamaciczna i miałam zrosty na jajowodach, co także było przyczyną moich problemów. Po wszystkich badaniach rozpoczęłam leczenia hormonalne, a było ich kilka. No i nic! Każdego miesiąca czułam jak po kawałku coś we mnie umiera i nie było dnia, żebym nie płakała. Miałam także inseminacje. I nic.

    W czasie kolejnej wizyty okazało się, że zostało nam tylko in vitro. Bardzo się bałam, że nam się nie uda, bo mój mąż powiedział mi, że robimy ten zabieg pierwszy i ostatni raz. Pewnego wieczora, kiedy siedziałam przed domem i płakałam, pomodliłam się i poprosiłam Jana Pawła II o pomoc. Mimo, że było naprawdę pochmurno i nie było widać gwiazd, w czasie tej modlitwy pokazała się duża gwiazda i pomyślałam, że to może byś znak z góry. Pod koniec września miałam punkcję, a w Zaduszki transfer. I tego dnia nigdy nie zapomnę. Nigdy w życiu nie musiałam tak przetrzymywać moczu, aż się ze mnie lał pot. Po zabiegu musiałam odczekać dwa tygodnie .

    No i czas na badania. W domu nie robiłam sobie testu ciążowego, bo się bałam. No i pojechałam do Warszawy, według zalecenia NASZEJ P. Doktor. Przy okazji w Warszawie odwiedziłam koleżankę z pracy. Siedzieliśmy i czekaliśmy na wiadomość z Kliniki. I nic . Kiedy czekałam na pociąg, zadzwonił telefon od p . Karwackiej i te słowa mi utkwiły w pamięci ” muszę pani pogratulować. Z badań wynika, że jest pani w ciąży “. BOŻE, jaka ja byłam szczęśliwa! Po tym telefonie zaczęłam do wszystkich wydzwaniać.

    No a potem z głową w górze wizyty jako ciężarna. Wciąż nie mogłam się doczekać kolejnej wizyty i kolejnego USG. Najpierw plamka, później miś koala i malutki człowieczek z siusiakiem. Później czekałam tylko na kopniaki. W szóstym miesiącu, jak leżałam w domu na łóżku, poczułam jak mój brzdąc się rusza i zaczęłam beczeć ze szczęścia i wołać męża. To było wspaniałe!

    No i w końcu nadszedł czas. O terminie, czyli 19 lipca zgłosiłam się do szpitala. Oczywiście badania i decyzja lekarzy – jutro o 9:00 wywołujemy poród. Następnego dnia na porodówkę. Poród był ciężki i długi, ale było warto, bo o godzinie 22:05, 20 lipca 2008 r. przez cesarskie cięcie przyszedł na świat nasz największy skarb SYNEK ŁUKASZEK.

    Przyszłe mamusie walczcie, bo warto. Ja nie raz słyszałam (słowa teściowej)

    “A BO BĘDZIE CO?”, “A BO BĘDZIETA MIEĆ DZIECI?” i (słowa mojej mamy ) “PO CO WCIĄŻ JEŹDZISZ PO TYCH LEKARZACH?”. A ja jeździłam i wyjeździłam. I jestem z siebie dumna. Dziś nasze Szczęście ma 18 miesięcy i od tylu miesięcy jesteśmy naprawdę szczęśliwi, mimo że wydaliśmy wtedy wszystkie oszczędności. No i mieliśmy okazję w końcu kupić nasze jedyne długo wyszukiwane auto, w którym mieści się tylko masz Syncio czyli wózio.

    Zawsze będziemy wdzięczni Pani Anetcie Karwackiej za to, że nam pomogła w drodze do SZCZĘŚCIA i zrobię wszystko by nasz Syn miał okazje Panią  doktor poznać.

    SZCZĘŚLIWI RODZICE

    Elżbieta i Piotr

    Komentarzy: 14 do „Nasza droga do Szczęścia”

    1. tomek mówi:

      Wszystkiego dobrego. Wasza historia skończyła się jak w bajce . My tez czekamy na szczęśliwy finał. Nasza Julia ma się urodzić pod koniec kwietnia.
      Życzę wszystkim mamom takiej walki . Bierzcie przykład z Eli która walczyła i wywalczyła .
      Tomek

    2. alicja1 mówi:

      Brawo. Zycze dużo szcsęścia za tą wytrwałość bo nie jednj z nas brakuje tej sił.
      ala

    3. ewa mówi:

      Ela wszystkiego dobrego .
      Wasza historia jest niesamowita i za to Was podziwiam a w szczególności Ciebie za ta wytrwałość i walkę . Wasz Synek jest wspaniałym dzieckiem . BUZIAKI
      ewa

    4. ADAM mówi:

      Witam
      niesamowita historia z hepy endem .
      takie pary jak Wy muszą być naprawde szczęśliwe.
      Wszystkiego dobrego dla Was i dla Waszego Dziecka.ADAM

    5. Agnieszka mówi:

      Cudowne streszczenie tej drogi Eli do szczęścia. Pamiętam wszystkie starania Eli do dziś. Kobieta która z taką determinacją walczy o to aby przyszło na świat dziecko dla mnie jest osobą wielką szczerze mówiąc nie wiem czy ja dała bym radę będąc w sytuacji Eli sprostać temu wszystkiemu. Mogę jedynie jeszcze dodać ze jest cudowną matką. Życzę im wszystkiego najlepszego. PRZYJACIÓŁKA

    6. Ewa mówi:

      To co napisała moja siostra,to szczera prawda.Gratuluję im tego małego szczęścia,synka,naprawdę świetny chłopczyk. Czytając te historię naprawdę wzruszyłam się,bo sama też jestem mamą.Dążąc z całego serca do celu na przekur wszystkiemu, zawsze osiągniemy swój cel.Pozdrawiam.

    7. anka mówi:

      witam.
      czytając tą niesamowitą historie bardzo się wzruszyłam .
      to się nazywa dążenie do celu. to wspaniale że się państwu udało i że macie swoje maleństwo . mam nadzieje że ja też tak wytrwam w takiej samej walce. My także staramy się o dzidziusia i wszystko jest już na dobrej drodze. gratuluję i życzę wszystkiego dobrego . ania

    8. szczęśliwa mama mówi:

      Dziękuję Wszystkim za tak miłe komentarze i pozdrawiam Was bardzo gorąco. Elżbieta
      ____¶¶¶¶¶¶______¶¶¶¶¶¶
      __¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶__¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
      _¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶____¶¶¶¶
      ¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶____¶¶¶¶
      ¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶__¶¶¶¶¶
      ¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶ _¶¶¶¶¶
      _¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
      ___¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
      _____¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
      _______¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶¶
      _________¶¶¶¶¶¶¶¶
      ___________¶¶¶¶
      ____________¶¶
      _____________¶
      ____________¶
      ___________¶
      __________¶
      ________¶__¶¶¶_________¶¶¶
      ________¶_¶___¶_¶¶¶¶¶_¶___¶
      ______¶__¶__¶__¶_____¶__¶__¶
      _____¶___¶_¶¶¶_________¶¶¶_¶
      _____¶___¶_________________¶
      ______¶___¶_______________¶
      ______¶¶___¶__¶¶_____¶¶__¶
      _____¶__¶__¶__¶¶_____¶¶__¶
      _____¶__¶__¶_____¶¶¶_____¶
      _____¶___¶_¶____¶___¶___¶
      ______¶______¶___¶¶¶___¶
      _______¶______¶¶_____¶¶
      ________¶_______¶¶¶¶¶__¶¶
      _________¶______________¶
      ___________¶¶¶¶___________¶
      _____________¶________¶____¶
      _______¶¶¶___¶_________¶____¶
      ______¶___¶¶¶¶________¶¶¶¶__¶
      ______¶______¶_______¶____¶_¶
      ______¶______¶______¶_____¶¶
      ______¶_______¶_____¶_____¶
      ______¶_______¶¶¶¶¶¶______¶
      _______¶___¶¶¶_____¶______¶
      ________¶¶¶________¶______¶
      ____________________¶____¶
      _____________________¶¶¶Wszystkiego Dobrego:)))))))

    9. ania mówi:

      witam.
      przede wszystkim wam gratuluje. czytając waszą historie bardzo się wzruszyłam.
      jest pani bardzo odwarzna i dąży do celu.
      my także staramy się o dzidziusia tak długo ale chyba wszystko jest na dobrej drodze. zycze wszystkiego dobrego i pozdrawiam.
      ania

    10. monika mówi:

      Historia wzruszająca , bo prawdziwa.Elę znam z widzenia , myślę że teraz jest spełnioną kobietą bo jest mamą i żoną.Synuś jest piękny i życzę mu i wam dużo zdrowia , miłości i spełnienia wszystkich marzeń….Pozdrawiam Mama Jasia i Karoli
      “WIARA CZYNI CUDA”

    11. Izabela R mówi:

      Po przeczytaniu tego postu człowiek ma pewność że nadzieja umiera ostatnia i warto wierzyć nawet jeśli inni już dawno przestali:)
      Pozdrawiamy gorąco Iza Boguś i Paula

    12. asia mówi:

      Elu Wasza historia jest naprawdę wzruszająca. Wiem co znaczy bardzo pragnąć mieć dziecko bo też to czułam, chociaż moje problemy były trochę inne. Gratuluję wspaniałego synka i Tobie odwagi że potrafiłaś to tak pięknie opisać. Pozdrawiam…

    13. Anna mówi:

      Bardzo wzruszające,chciałabym miec tyle wiary,lecz we mnie jest tylko nadzieja.Przepraszam chciałabym napisać więcej,lecz brak mi słów…..Cieszę się razem z panią,że wszystko się udało!!!

    14. online mówi:

      bardzo ciekawe, dzieki

    Dodaj komentarz