Zamknij Używamy plików cookies!

Tak, zgadzam się

Emocje po nieudanym in vitro

Emocje po nieudanym in vitro

W klinikach InviMed 54% cykli in vitro kończy się urodzeniem dziecka. Niestety nie wszystkim udaje się od razu. Niektóre pary potrzebują drugiego i kolejnego podejścia, by zajść w ciążę. Kiedy dowiadują się o niepowodzeniu, czują bezsilność, żal, złość... To trudny moment. Moment, w którym z ogromnym szacunkiem należy potraktować emocje – dać sobie czas na ich przeżycie.


Kliniki InviMed szczycą się bardzo wysoką skutecznością w leczeniu niepłodności. Aż 54% cykli in vitro kończy się ciążą i szczęśliwym rozwiązaniem. Należy jednak pamiętać, że pozostałe 46% cykli in vitro nie kończy się urodzeniem dziecka. Co wtedy? Niektórzy popadają w odrętwienie, innych zalewają emocje. – To niezwykle ważne, by w tym momencie poświęcić chwilę na refleksję oraz dać sobie przestrzeń i czas na przeżycie uczuć, które towarzyszą parze w związku z poniesioną stratą. Ważne, by dać sobie czas na powrót do równowagi, nie oczekiwać, że to się wydarzy w ułamku sekundy, że te emocje znikną jak za pstryknięciem palca – mówi Dorota Gawlikowska, psycholożka i psychoterapeutka wspierająca pacjentów kliniki leczenia niepłodności InviMed Warszawa.

Nie tylko strata i rozczarowanie
Jakie emocje towarzyszą nieudanej próbie zajścia w ciążę? Zazwyczaj są to: rozczarowanie, ból, żal, smutek, przygnębienie, ale też bezsilność lub poczucie bezradności. Mniej oczywiste może być odczuwanie złości, niepokoju czy zazdrości, ale również i te uczucia towarzyszą niepłodnym parom po niepowodzeniu w leczeniu, niezależnie od tego, w jaki sposób kobieta i mężczyzna starali się o ciążę. W przypadku nieudanego cyklu in vitro w grę wchodzi dodatkowe spectrum emocji.

Większa intensywność przeżyć oraz ich szerszy zakres wynikają między innymi z faktu, że sama procedura in vitro, jako metoda leczenia niepłodności, często niesłusznie uważana jest za ostatnią deskę ratunku – ostatnią szansę na posiadanie dziecka. Na skrajność emocji wpływają też: presja społeczna, a także przedstawianie in vitro jako metody kontrowersyjnej. Zwykle presja mobilizuje, ale im jest większa, tym więcej negatywnych emocji może towarzyszyć ewentualnej porażce.

Dodatkowo pamiętajmy, że in vitro nie jest refundowane, więc jego całkowity koszt pokrywa starająca się o dziecko para. Co prawda, w niektórych miastach można starać się o dofinansowanie procedury in vitro, jednak nie pokrywa ono wszystkich kosztów i nie każda para ma na nie szansę. Dlatego też nieudany zabieg łączy się również z poczuciem straty finansowej, a następna próba to kolejna inwestycja.

Po nieudanej próbie in vitro w uspokojeniu emocji i w powrocie do zdrowego podejścia do celu, jakim jest poczęcie dziecka, nie pomagają też media. Wiele z nich propaguje mity i zupełnie niedzisiejszy obraz tej metody leczenia niepłodności. Jedni zwracają uwagę na aspekty religijne, inni zarzucają parom, które decydują się na in vitro, walkę z naturą lub chęć posiadania superpotomka, dziecka o dowolnym zestawieniu cech genetycznych, z możliwością wyboru płci, koloru oczu oraz ilorazu inteligencji.

Będąc pacjentem, trudno jest się w tym odnaleźć. Wszystkie mity, które narosły wokół in vitro, najbardziej uderzają w tych, którym się nie udaje począć dziecka ani naturalnie, ani metodą in vitro. Wielu osobom brakuje zrozumiałej, rzetelnej wiedzy na temat leczenia niepłodności, w tym metod in vitro i między innymi dlatego trudne emocje po nieudanej próbie stają się jeszcze trudniejsze, a to nie ułatwia radzenia sobie z niepowodzeniem i opóźnia dojście do siebie.

Jak się uporać z emocjami po nieudanym in vitro?
W przeżyciu straty, jaką jest dla pary nieudane in vitro, ważne jest, by pamiętać, że jest to tylko i aż metoda leczenia niepłodności. To metoda, która może być powtarzana wielokrotnie, a o jej skuteczności w wielu sytuacjach stanowi właśnie powtarzalność. Warto pamiętać o tym, kiedy leczenie metodą in vitro nie przyniosło ciąży, ale także wówczas, kiedy para dopiero przygotowuje się do swojej pierwszej procedury. Wielu trudnych przeżyć można uniknąć, o ile nie zakłada się, że in vitro jest superskuteczne i daje gwarancję ciąży. – Realistyczny stosunek do IVF jako metody leczenia oraz posiadanie na jej temat wiarygodnych, sprawdzonych informacji pozwala łagodniej przeżyć nieudaną procedurę – zapewnia psycholożka Dorota Gawlikowska.

Od 1987 roku dzięki metodzie in vitro urodziło się już około 8,5 mln dzieci. Większość z nich nie urodziła się po pierwszej próbie. Dopiero w ostatnich latach skuteczność in vitro w pierwszym cyklu przekroczyła 50%. W InviMed średnio 6 na 10 par zostaje szczęśliwymi rodzicami już po pierwszym cyklu in vitro, a kolejne dwa cykle wykazują niewiele mniejszą skuteczność – od 43% do 50% z nich kończy się urodzeniem dziecka.

Niezależnie od przyczyny trudności, tam gdzie para ma wrażenie, że emocje towarzyszące nieudanej procedurze in vitro są bardzo silne i trwają dłużej niż kilka, a nawet kilkanaście dni, warto skorzystać z konsultacji psychologicznej. Specjaliści wspierający pary walczące z niepłodnością pomagają nie tylko uporać się z bólem, ale też zyskać nową perspektywę i motywację. –  Zamiast zagłębiać się w poczucie winy, analizować, czy na pewno nie popełniliśmy jakiegoś błędu lub złościć na siebie za drobiazgi, o wiele lepiej jest zatroszczyć się o siebie i swoje zranione uczucia. Zadbanie o nie pozwala szybciej uporać się z trudną sytuacją i lepiej przygotować do dalszych starań – mówi ekspert z InviMed, Dorota Gawlikowska.

W InviMed wiemy, że leczenie niepłodności bywa wojną i każdy, kto podnosi się po przegranej bitwie, jest bohaterem – jesteśmy dumni z naszych pacjentów! Jeśli masz sprawdzony sposób na powrót do równowagi lub możesz podzielić się swoimi doświadczeniami i dodać otuchy tym, którym na razie nie udało się spełnić marzenia o dziecku, zapraszamy do komentowania.

Komentarze (0)