Zamknij Używamy plików cookies!

Tak, zgadzam się

Warto poczekać na szczęście

Warto poczekać na szczęście

Kiedy w wieku 25 lat zaczęłam pracę w przedszkolu poczułam, że to już czas na własne dziecko. Jednak pomimo tego, że przestaliśmy się z mężem zabezpieczać, długo nie udawało się nam zajść w ciążę. Po ponad roku starań i „celowania” w dni płodne poruszyłam ten temat z moim ginekologiem. Ta rozmowa z jednej strony mnie przeraziła, bo przeraziło mnie jak niewiele wiemy o płodności i staraniach o dziecko, a z drugiej – dała mi nadzieję!


Wróciliśmy do mojego lekarza we dwoje. Razem z mężem długo przygotowywaliśmy się do tej wizyty. Nie tylko czytaliśmy o budowie narządów płciowych, ich funkcjonowaniu i hormonach, ale także o badaniach i leczeniu niepłodności. Zaskoczyło nas, że tak niewiele wiemy. Myślę, że warto, by każda para dowiedziała się tego, co my – jeśli nie samodzielnie, to od swojego lekarza. Wiedza uspokaja. Przynajmniej nas uspokoiła. Kiedy stawiliśmy się u lekarza, wiedzieliśmy i rozumieliśmy co do nas mówił.

Po kilku tygodniach rozpoczęliśmy leczenie. Szybko udało się nam pokonać trudności – już po kilkunastu miesiącach leczenia zaszłam w ciążę! Udało nam się bez stosowania in vitro. Nasze starania wspierało kilku różnych ekspertów – lekarzy InviMed, w tym androlog, dietetyk i psycholog.

Kiedy kolejny test pokazał dwie kreski, nasze szczęście nie znało granic. Od początku bardzo o siebie dbałam. Codziennie chodziłam na spacery żeby dotlenić organizm. Z jednego z nich wróciłam z krwawieniem. Byłam przerażona. Natychmiast pojechaliśmy do szpitala, żeby sprawdzić czy z maleństwem wszystko jest w porządku. Lekarze przez cztery dni wykonywali badania. Ostatecznie stwierdzili, że bezpiecznie możemy wrócić do domu. Odetchnęliśmy z ulgą.

Gdy nadszedł termin porodu okazało się, że nie mam rozwarcia ani akcji skurczowej. Dopiero cztery dni później pojechaliśmy do szpitala z pierwszymi objawami porodu. Niestety nie obyło się bez komplikacji. Mimo iż bardzo chciałam, nie udało mi się urodzić naturalnie. Nasza córcia przyszła na świat za pomocą cesarskiego cięcia. 10 stycznia o 17:00 powitaliśmy na świecie Weronisię! Warto było czekać, by mieć tak wspaniałą córeczkę!

Komentarze (0)