Zamknij Używamy plików cookies!

Tak, zgadzam się

Nie liczy się ilość, a jakość

Czasami do szczęścia wystarczy jeden wspaniały zarodek

Nie liczy się ilość, a jakość

Mam na imię Asia, a mój mąż Łukasz. Ja mam 30 lat, mąż 35. Od trzech lat jesteśmy szczęśliwymi rodzicami wspaniałego chłopczyka, któremu nadaliśmy imię Jakub. Postanowiłam opowiedzieć naszą historię związaną z in vitro i walką o upragnionego potomka. Wierzę, że nasza historia zainspiruje wiele par, które były w sytuacji podobnej do naszej, do podjęcia leczenia w najlepszym możliwym do tego miejscu.


O dziecko staraliśmy się już od 2011 roku. Niestety, co miesiąc test był negatywny. Zaczęłam więc szukać dobrych ginekologów. Przeszłam mnóstwo badań, brałam bardzo dużą ilość leków na owulacje. Niestety mój organizm nie reagował.

Mąż również wykonał badanie nasienia. Wyniki były bardzo dobre, a wiec wina leżała po mojej stronie.

W końcu w 2015 roku podjęliśmy decyzję o podejściu do in vitro. Pierwsze dwa transfery odbyły się w innej klinice, bo nie wiedziałam jeszcze, że istnieje InviMed. Pierwszy transfer (sierpień 2015) nieudany. Drugi transfer (wrzesień 2015) udany. Ciąża potwierdzona testem moczowym, z krwi i wykonanym USG.

Niestety nasze szczęście nie trwało zbyt długo.

W grudniu pojechaliśmy na USG pierwszego trymestru do Polikliniki na Grobli przy placu Hirszfelda. Tam właśnie poznaliśmy doktora Marcina Trzeciaka. Doktor wykonał USG i niestety stwierdził, że serduszko dzidziusia nie bije. To był 12 tydzień ciąży.

Świat zawalił się nam pod nogami. Na drugi dzień pojechaliśmy do szpitala, gdzie wykonano mi zabieg łyżeczkowania.

Dokładnie 9.12.2015 moje maleństwo opuściło miejsce pod moim sercem.

Minęło 4,5 miesiąca. Postanowiliśmy spróbować jeszcze raz, ale już w nowym miejscu. Polecono nam klinikę InviMed. Poszliśmy na pierwszą konsultację, naszym lekarzem prowadzącym został znany nam już doktor Marcin Trzeciak.

W maju zaczęłam stymulację zastrzykami. 16 maja odbyła się punkcja. Z pobranych komórek jajowych tylko jedna była dojrzała, reszta musiała dojrzeć w laboratorium. Bałam się, że to nasze kolejne podejście okaże się niepowodzeniem.

21 maja mieliśmy zaplanowany transfer zarodka do jamy macicy, miał go przeprowadzić doktor Krzysztof Żórawski. Weszłam do gabinetu z sercem w gardle. Nie wiedziałam, czego dowiem się od lekarza, czy w ogóle jest jakikolwiek zarodek do transferu.

Usiadłam i usłyszałam: „jedyny zarodek, który przetrwał i który podamy, jest wspaniałej jakości”. Przestraszyłam się, że ze wszystkich komórek jest tylko jeden zarodek, ale doktor stwierdził, że nie liczy się ilość, a jakość.

Transfer odbył się zgodnie z planem. Od momentu podania zarodka, moja intuicja podpowiadała mi, że tym razem się uda. 29 maja pojechaliśmy do laboratorium wykonać test z krwi. Byłam już tak niecierpliwa, że wchodząc do punktu pobrań, w zasadzie trzęsłam się z emocji.

Po kilku godzinach wiadomość – wynik pozytywny! HCG wynosiło 27 jednostek. Skakałam ze szczęścia, a jednocześnie bałam się, żeby tę ciążę donosić do samego końca, żeby nie skończyło się tak jak poprzednio…

Na szczęście 9 miesięcy minęło dość spokojnie. Ponieważ miałam nadciśnienie ciążowe, a była to już końcówka ciąży, lekarz prowadzący skierował mnie do szpitala. 6 lutego zostałam przyjęta. Jednak mojemu dzieciątku się nie spieszyło do wyjścia. 9 lutego podano mi oksytocynę – to hormon, który wywołuje skurcze macicy i przyspiesza poród. Niestety synek zaczął się dusić – konieczne było cesarskie cięcie.

I tak 9.02.2017 roku o godz.13:10 przyszedł na świat nasz synek Jakub. Ważył 3850 g, mierzył 57cm. Dostał 10 punktów w skali Agpar.

Zaraz po porodzie zadzwoniłam do doktora Trzeciaka, by poinformować go, że maluch już jest na świecie. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że syn urodził się w dniu urodzin doktora Marcina. Niezwykły zbieg okoliczności.

Jesteśmy wdzięczni tak naszemu lekarzowi prowadzącemu, doktorowi Trzeciakowi i doktorowi Żurawskiemu, który przeprowadził transfer, jak całej ekipie InviMed z Wrocławia. Nasze szczęście rośnie zdrowo i już od trzech lat jesteśmy pełną rodziną.

Warto walczyć!

***

PODZIĘKOWANIE

Pani Joannie serdecznie dziękujemy za list i podzielenie się z nami swoją historią. Otrzymaliśmy ją w wiadomości prywatnej na Facebooku InviMed. Jeśli chcielibyście podzielić się z nami swoimi przeżyciami, zapraszamy do kontaktu. Każda historia jest ważna - dla samego autora, dla czytelników, dla osób znajdujących się w podobnej sytuacji, ale też dla sprawy - możliwości podjęcia skutecznego leczenia niepłodności w Polsce. Możliwości, którą w najtrudniejszych przypadkach daje IVF (in vitro).

___________

Dofinansowanie leczenia metodą in vitro w klinice InviMed we Wrocławiu

InviMed we Wrocławiu realizuje program dofinansowania in vitro ze środków budżetowych Miasta Wrocławia, dedykowany jego mieszkańcom. Pary zainteresowane udziałem w programie zapraszamy do kontaktu z InviMed pod numerem: 500 900 888.